Jednym z najczęstszych błędów podczas dłuższego wysiłku jest chyba zbyt szybki początek. Człowiek czuje się świeżo, więc pierwsze minuty wydają się łatwe, a później okazuje się, że utrzymanie tempa staje się coraz trudniejsze. Właśnie dlatego próbuję zaczynać spokojniej i dopiero później zwiększać intensywność. W rozmowach dotyczących sposobów wspierania możliwości organizmu przewijają się czasem
peptydy na zwiększenie wytrzymałości, lecz nawet przy zainteresowaniu dodatkowymi metodami umiejętne rozłożenie sił pozostaje istotną częścią treningu. Jak Wy kontrolujecie tempo podczas dłuższej aktywności? Kierujecie się konkretnymi parametrami czy raczej własnym odczuciem wysiłku i doświadczeniem zdobytym podczas wcześniejszych treningów?